Na Scrapowisku w Łodzi uczestniczyłam w warsztacie decoupage, wprawdzie okazało się, że byłam jedyną uczestniczką, ale dzięki temu dużo dowiedziałam się o tej technice i pod okiem Ewy wykonałam piękną pracę.
Nie było to łatwe zadanie, nakładanie kolejnych wart farby, malowanie falbanek, wycinanie kwiatków, klejenie.....oj nie wiedziałem, że to będzie tak pracochłonne i wbrew pozorom trudne. Powstały stojak jeszcze muszę polakierować kilkanaście razy, ale będę go systematycznie lakierowała w domu.
Oryginalny stojak można podziwiać na stronie instruktorki Ewy: http://nicnierobienie.blogspot.com/
Mój wygląda tak:
Piękny! Ja próbowałam decoupagu, ale dałam sobie spokój właśnie z powodu niesamowitej pracochłonności i tego lakierowania...
OdpowiedzUsuń