Uroczystość ślubna koleżanki wprawdzie miała miejsce już jakiś czas temu... jakieś tak 1,5 roku, a może nawet i nieco więcej, ale ja, mimo posiadania przepięknych zdjęć, nie mogłam zabrać się do zrobienia albumu. Aż w końcu - udało się. Album nie ma wielu ozdób, bo po pierwsze, zdjęcia są tak pięknie, że ozdób właściwie nie potrzebują, a po drugie - chciałam, żeby album się domykał.
Po zrobieniu, leżał jeszcze z miesiąc u mnie w domu, bo nie mogłam zebrać się, żeby go zapakować, pójść na pocztę i wysłać do Gdańska. Ostatecznie dotarł, a ja dostałam zgodę na zamieszczenie zdjęć albumu na blogu.
Album powstał z gotowej bazy albumowej, którą zakupiłam w Montażowni. Dodatki - to trochę koronek, motyle, perełki w płynie, juta i oczywiście odpowiedni papier :)
Album prezentuje się tak:


















































