Na blogu u Asi pojawiło się wyzwanie, zgodnie z którym, należy zrobić coś zupełnie innego, niż do tej pory się robiło. Od jakiegoś czasu gromadziłam różne pojedyncze koraliki, zawieszki - bo to wszystko takie ładne, oczywiście :) Sprzętu do robienia biżuterii właściwie nie posiadam, prócz szczypców za 3 zł, które jak się potem okazało, nie wiedzieć czemu, brudzą palce na czarno :) A właściwie, to może wiadomo dlaczego - cena 3 zł w końcu do czegoś zobowiązuje :)
Więc z nowości, które poczyniłam, to po pierwsze, upiekłam kamee z masy fimo. To akurat jest proste, wkłada się masę w silikonowe foremki, wyjmuje, wkłada na odpowiedni czas do piekarnika i wychodzą takie fajne potem... :) Można użyć je zarówno do biżuterii, jak i do kartek czy albumów. Zapewne, częściej będę je używała do prac papierowych.
A na wyzwanie na blogu Asi chciałam zgłosić ten oto wisiorek, przy którym niemiłosiernie się namęczyłam. Trudno mi było zrobić "pętelki" przy koralikach, trzymając tę powstającą pętelkę palcami, a jednocześnie skręcając ją odpowiednio szczypcami. Zdecydowanie, przydałyby się drugie szczypce do trzymania.
Użyłam też białej kamei, którą to sama upiekłam i przylepiłam ją do bazy kaboszona :)
Tak oto, powstał wisiorek - może nie najpiękniejszy, ale mój własny. Zresztą, już prezentowałam się w nim w pracy i jak dotąd, całkiem dobrze mi służy :)



















